Zapiski i przemyślenia zwariowanej gospodyni




Kategorie: Wszystkie | Kulinarne | Moje wiersze | O wszystkim
RSS
sobota, 21 lutego 2009
Namąciła jak Troll
Dzisiejszy dzień zaczął się tak jak każdy inny, kawa, włączony komputer. Sprawdziłam pocztę, zresztą całkiem niepotrzebnie, żadnych nowych wiadomości nie ma, przecież nie dawałam swojego maila nikomu. Czy ten dzień tez będzie takim przygnębiającym dniem jak te ostatnie dni? Przydałaby się odrobina twardego realizmu, trzeba pomyśleć o całym zajściu na forum, całej tej niepotrzebnej przepychance i głupiej pyskówce jako o rzeczy nieuniknionej. Atmosfera była gęsta od dłuższego czasu i wcześniej czy później ,by się stało co się stało.Albo forum zginęłoby samo, bo jak ilość czytających przekracza dużo liczbę piszących, to wiadomo w krótkim czasie zostaje biały ekran nie ma co czytać. I dziwię się, że ludzie którzy wydawałoby się są inteligentni nie rozumieją takiej prostej rzeczy.

Według Wikipedii, kłótnia internetowa to seria wiadomości celowo wrogich lub obraźliwych wysyłanych do grup dyskusyjnych. Jest to jedno z największych pogwałceń netykiety. Najczęściej "wojna" zaczyna się od drobnej różnicy poglądów dwóch użytkowników, z których żaden nie zamierza odstąpić od swojego zdania. Wyraźna jest eskalacja agresji - zaczyna się od drobnych uszczypliwości, a kończy na poważnych obelgach i zniewagach. Dla wielu ludzi Internet bywa też miejscem odreagowania skrywanych frustracji.

Nie mam osobiście nic przeciwko dyskusjom, w których nikt nie chce ustąpić swojego zdania. Wiem że, ludzie często oczekują od siebie nawzajem, żeby budowane przez lata poglądy zmienić w ciągu jednej rozmowy. A tego tak się nie da, żeby zmienić swoje zdanie trzeba rozsądnych argumentów. Odbijają więc taką słowną piłeczkę, często w mało cywilizowany sposób. Używając słów których jeden facet pod budką z piwem by się nie powstydził. A już najgorsze jak wpadnie taki troll namąci, namąci i zadowolony z tego co zrobił ucieknie. Albo doprowadzi do takiej ostrej wymiany zdań, że nie ma już od nich odwrotu. I tylko szkoda tych co udziału w tej dyskusji nie brały, zostały ukarane ? Nie to nie tak, inaczej zrobić nie można było. Tylko definitywny koniec może oczyścić atmosferę.

internetowe kłótnie

Cedrowa torebka

Bez torebki żadna kobieta nie rusza się z domu, jest to podstawowe wyposażenie każdej pani, może nie zupełnie każdej bo są też zwolenniczki plecaków i plecaczków. Mnie zachwyciła swoją oryginalnością ta torebeczka. Wspaniała ręcznie wykonana torebka, o bardzo ciekawym kształcie została zrobiona z drewna. Kolor drewna można sobie wybrać z trzech produkowanych może być np. cedr japoński. Torebka ta może być również wykonana z płótna i skóry ekologicznej dla osób preferujących ekologię. Torebka drewniana przeznaczona jest raczej dla kobiet, które szukają niecodziennych kształtów i materiałów. I chociaż wygląda na malutką, spokojnie pomieści wszystkie potrzebne nam drobiazgi.A jak już nam sie znudzi to możemy użyć jej jako podpałka w kominku. Ale czy torebka moze sie znudzić? Zwłaszcza za taką cenę?

 

cedrowa torebka
  Torebkę znalazałm na zakupy.ibex.pl/

czwartek, 19 lutego 2009
Wiem że już późno
Wiem że już późno i każdy jest już po zjedzeniu paczka, a pewnie i nie jednego, ale zapraszam, może ktoś jeszcze do mnie wpadnie na świeżo upieczone pączki i faworki. Przez to zamieszanie na forum zupełnie zapomniałam o swoich wypiekach. Żeby nie było że się chwale nie swoimi zasługami to do wiadomości wszystkich, wypieki robiłam ze swoją kochaną ciężaróweczką. Na jutro ma termin porodu a dzisiaj się nad drożdżowym ciastem znęcała.
pączki
faworki

Mam to w nosie
Dzisiaj bardzo długo siedziałam przy komputerze, dużo za dużo. I jestem zła, bo właściwie to moje siedzenie to o dupę potłuc, nic z niego nie wynikło. Są ludzie którzy patrzą jak konie, ograniczone tymi naocznikami, czy jak to się tam nazywa? Ja, moje, u mnie ,to są słowa przez nich najbardziej lubiane. I nie daj Boże inaczej napisać, wyrwane z kontekstu zdania, tłumaczone na swój sposób i punkt widzenia, zupełnie odmienny od pierwowzoru. A tam szkoda gadać, tylko dzień zmarnowałam. A to taki słodki dzień. Teraz to mi się nawet tych pączków nie chcę. Nie chcę niczym administrować, moderować ani tym podobnych rzeczy robić. Ludzie jednak są niewdzięczni, daj im dłoń oberwą i całą rękę. No ale dosyć biadolenia. Chciałam napisać, że po tylu godzinach pracy przy komputerze bolą mnie plecy, kiedyś znalazłam na necie taki fotel i pomyślałam sobie jak by było fajnie taki mieć. I co i nie mogę znaleźć skąd ja wzięłam to zdjęcie? I tylko mam nadzieje, że nie naruszam cudzej własności. Ale spójrzcie jak fajnie byłoby usiąść w takim fotelu i olać to wszystko, co mi tam forum. Nabrać dystansu tak jak pisze Wanilia , dziękuję ci za radę. Właśnie nabieram,  cały kramik zostaje zamknięty. I tak jak w tej bajce ponizej, jak ktoś nie chce to trzeba mu pomóc i  go puścić. Bo nadszedł  właśnie ten odpowiedni czas.
fotel komputerowy
Czas Przeznaczenia

Dawno temu był sobie człowiek, który nie chciał mieć własnego Anioła Stróża i robił wszystko, aby się go pozbyć.
Kąpał się w najgłębszych jeziorach, wystawiał na błyskawice, błądził w najgłębszych lasach.
Zawsze w ostatniej chwili czyjaś dłoń wyławiała go z zimnej wody, wyprowadzała z ciemności, chroniła przed piorunami.
Anioł przychodził do niego w snach błyszczący i pewny siebie.
"Ja jestem, tak jak byłem i będę dopóki świat się nie skończy" - powtarzał.
Pewnego dnia człowiek wszedł na Najwyższą Górę Świata i skoczył. Lecąc w dół pomyślał, że nareszcie pozbędzie się swojego Anioła i już go nikt nie ochroni. Nagle zauważył, że przestał spadać i unosi się w powietrzu.
-Chyba fruwam - powiedział na głos.
-Fruwamy - poprawił Anioł, który trzymał go mocno w objęciach.
-Po co to wszystko? - zapytał wtedy zaciekawiony człowiek.
-Po to, aby ci pokazać, że możesz się mnie pozbyć tylko wtedy, kiedy nadejdzie na to odpowiedni czas - odpowiedział spokojnie Anioł.
-Jaki czas? -zapytał gorączkowo zaniepokojony człowiek.
-Czas przeznaczenia - odpowiedział Anioł i puścił człowieka.
Tekst znaleziony w sieci


środa, 18 lutego 2009
Wytatuowany Kubuś Puchatek
Nic się nie zmienia na świecie, tylko dlatego że jedna osoba ma zły dzień. Jestem wściekła, że cała planeta nie chce się zatrzymać ze względu na moje problemy. Zresztą czy to są problemy? Teraz tak myślę, że jak zwykle wyolbrzymiłam sprawę. Strasznie mnie wkurzyły pewne osoby na forum , odeszłam od komputera i usiadłam sobie przed telewizorem z pilotem w reku , a co mi tam, tu jestem sama dla siebie tapczanowym komandosem. Wszystkie programy typu talk - show poprawiają mi humor. Nie mogę uwierzyć do czego to ludzie potrafią się przyznać na ogólnokrajowej antenie, ale jak im za to płacą to czemu nie? Jak jest, tak jest, ich sprawa, ale choć humor mi się poprawił? Cały ranek miałam zmarnowany przez beznadziejnego ratownika z basenu, dwumetrowego chłopa z tatuażami zamiast skóry. A zaczęło się od tego, siostra stwierdziła, że pochodziłaby na basen bo obrasta w sadełko a i z kondycją nie najlepiej, ja postanowiłam kuć żelazo póki gorące i wykupić jej karnet, gdzie są prowadzone ćwiczenia w wodzie dla takich pulchniejszych pań .Dodzwonić się tam nie sposób, więc najprościej podjechać no i pojechałyśmy. To, co usłyszałam od tego wspaniałego mężczyzny mało mnie nie powaliło, na pytanie o miejsce usłyszałyśmy " Teraz już wprawdzie nie ma miejsc, ale znajdą się za miesiąc, kiedy zwolnią je ci, co wykupili karnety," tu zadałam pytanie, dlaczego maja zwolnic jak wykupili karnety? „A przestana chodzić, bo zapadną na te różne przeziębienia i grypy. Tak jest, co roku " Okazuje się, więc, że aby jedni mogli poprawić swoje zdrowie, najpierw inni muszą je stracić? I tu się nie zgodziłam nie chcę czyimś kosztem poprawiać swojej kondycji. Wydawałoby się, że zdrowie jest taką wartością, którą powinni wszyscy cenić. No i cenią, cenią, na warszawskich basenach cenią, tylko inaczej. Przecież nic nie przeszkadza przynajmniej teoretycznie, aby wszyscy byli zdrowi... Powód do radości, chyba tak, zapłacone, nie skorzystano, pieniądze przepadają, a inni na to miejsce wejdą? No więc mnie totalnie to wkurzyło, te dobrze wysportowane ciało z malutkim rozumkiem jak u Kubusia Puchatka. A żeby nie było tak, że tylko mnie ratownicy denerwują, to sobie weszłam na forum gdzie często bywam. I ? I właśnie tu się zdenerwiłam po raz drugi, chyba już mi się nie chce ani basenów, ani bywać na forum gdzie tylko głaskać trzeba. Chyba zacznę czytać książki to jest bezpieczniejsze, przynajmniej ciśnienia mi nie podnosi.
Kubus Puchatek
wtorek, 17 lutego 2009
Combrowy Czwartek
Pojutrze Tłusty czwartek, może już dziś warto pomyśleć, czy bedziemy kupować, czy samemu piec pączki.
Tłusty Czwartek (inaczej: Combrowy Czwartek) to ostatni czwartek przed Wielkim Postem, w którym można obżerać się pączkami. W czasach, kiedy Polska słynęła w świecie ze szlacheckich bib i ustawicznego pijaństwa, podawane w ten dzień przysmaki nie ograniczały się do pączków: były to mięsa, kapusta ze skwarkami, słonina, sadło, racuchy, faworki, bliny, pampuchy (trudne słowa). Obecnie obżarstwo zostało zredukowane do symbolu - pączka - którym można się niewybrednie zapchać. Dla odmiany: zamiast jeść pospiesznie i niechlujnie pod McDonald'sem, można jeść pospiesznie i niechlujnie pod cukiernią, piekarnią lub na ławce w hipermarkecie. Dawniej Tłusty Czwartek był tylko wstępem do hulaszczych praktyk dni następnych. Przejedzenie balowicze, z żołądkami jak balony z ciężką wodą, chcąc nie chcąc uczestniczyli jeszcze przez trzy dni w zabawach ruchowych na świeżym powietrzu, tańczyli, krzyczeli, śmiali się i zwalali pod stoły w poczuciu dobrze wypełnionego obowiązku.
Combrowy Czwartek swoją nazwę wziął prawdopodobnie od nazwiska XVII wiecznego wójta krakowskiego, Combra, surowego wobec miejscowych handlarek i przekupek. Wójt zmarł w ostatni czwartek przed Wielkim postem, a ucieszone handlarki dla uczczenia tych smutnych okoliczności co rok urządzały liczne zabawy na krakowskim rynku; głównie natomiast znęcały się na mężczyznami, zmuszając ich do nieprzystojących ich stanowi zadań. Mężczyzna mógł się wykupić brzęczącą monetą.
W stanach chłopskich zabawa następująca po Tłustym Czwartku cechowała się większym równouprawnieniem. Wszyscy balangowicze biegali po wsiach i miasteczkach, przebierali się za symboliczne zwiastuny różnych miłych wydarzeń (w tym: wiosny), malowali sobie twarze węglem (a także malowali twarze przechodniów), zakładali maski i całowali się wszyscy ze wszystkimi, na wyścigi, aby wyprzedzić zbliżający się post. Jak widać, myli się przysłowie: mądry Polak czasem przed szkodą.
paczki na tłusty czwartek
tekst zaczerpniety z   -  Tłusty czwartek
Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoru